Moje serce kruszy się. To kwestia dni, godzin, sekund i rozpadnie się uderzając echem o ziemię. Nie chcę się poddać, staram się, ale gdy raz cierpisz, cierpisz już do końca życia.
Mama chce mi zakazać spotykać się z przyjaciółmi, ale ona nawet nie wie, że oni są jedynymi prócz moich idoli osobami, dzięki którym nadal się uśmiecham oraz śmieję. Jeżeli nie będę mogła się z nimi zadawać znów stanę się nikim. U nas w szkole tak jest. Albo masz swoją paczkę albo jesteś nikim. Ja mogę moją stracić i znów stać się kozłem ofiarnym. Kimś z kogo na każdym kroku ludzie będą się śmieli. Nie chcę znów tego przeżywać. Zwłaszcza, że kiedyś powiedziałam mojej mamie, że nikt w całej szkole mnie nis lubi, ona powiedziała, że to przeze mnie. Przez to, że zamiast udawać, że jestem inna, lubię to co oni itp. To ja jestem sobą. Kimś kogo nikt nie lubi. To zabolało. Tak bardzo mocno. Od tam tego dnia nie wyżalam się już mojej mamie. Straciłam z nią kontakt. Ciągle jestem w jednym pomieszczeniu z nią, przechodzę obok, ale odzywanie się do niej to rzadkość. Kiedyś opowiadałam jej jak minął mi dzień, kiedyś to ona zastępowała mi pamiętnik, ale wszystko się zmieniło. Nie potrafię jej zaufać. Piszę post o północy cała zapłakana … najgorsze jest to, że teraz płakanie jest dla mnie rzadkością, odzwyczaiłam się od tego i bardzo mocno szczypią mnie oczy. Czuję się jak śmieć, ale czuję też w środku, że nie poddam się, będę silna, bo mam o co walczyć!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz