Strony

niedziela, 8 lutego 2015

Są rzeczy, których do końca życia nie zapomnę. Na przykład to kiedy ostatni raz zobaczyłam moją prababcię. Zawsse kiedy Sobie o tym przypominam ryczę. Ile ja miałam wtedy lat? Może z osiem… pamiętam jak byliśmy wtedy w szpitalu, a jak dziwnie się czułam. Miałam ochotę się rozpłakać. Nie wiedziałam jeszcze wtedy czemu. Pamiętam jak weszliśmy do sali i moja babcia leżała taka smutna, a jak tylko mnie zobaczyła, to wypowiedziała moje imię i się tak do mnie uśmiechnęła. Jejku. Wtedy poczułam się tak dziwnie. Bo ona naprawdę cieszyła się, że mnie zobaczyła, nie udawała jak większość. Wtedy poczułam się… potrzebna? Byłam szczęśliwa, bo dzięki mnie się uśmiechnęła. A pare dni później? Cóż… umarła. Kochałam ją, byłam z nią tak bardzo powiązana. Wiele osób w ciągu mojego 14 letniego życia umarło, ale tylko za nią do dziś płaczę. Była wspaniałą osobą, spędzałam z nią najwięcej czasu, więcej niż z mamą, bo ona była zajęta pracą etc. Tęsknię za nią tak bardzo mocno. Wydawało mi się, że tylko ona mnie rozumiała. Może i jak byłam mała to nie miałam jakiś mega problemów, ale jej zawsze mogłam z wszystkiego się zwierzyć. Jej tylko ufałam. Nie ufam moim rodzicom, staram się unikać rozmawiania z nimi. Teraz mam dwie przyjaciółki z którymi mogę o tym wszystkim rozmawiać. One mnie zrozumieją i nie zaczną mówić o tym, że one mają większe problemy, a jakoś Sobie radzą i nie chcą słuchać mojego żalenia się. One takie nie są. Je mogę nawzać swoimi przyjaciółkami. Ale to nie jest to samo. Ale zawsze coś, to cud, że na tym świecie są jeszcze tacy ludzie jak one. Mam ogromne szczęście, mam chociaż je dwie…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz