Strony

czwartek, 1 stycznia 2015

Wpis 66 albo 66…

Leżę w łóżku i myślę. Kurde to wszystko bez niego naprawdę nie ma sensu, dni stają się takie długie, nudne, nie mogę się doczekać, aż go spotkam… Dla niego to nic, a dla mnie będzie miało to duże znaczenie. Jezuu nie mogę o nim pisać, już chce mi się płakać, a teraz naprawdę mało płaczę i potem strasznie mnie oczy szczypią, bo się już odzwyczaiłam. A chciałabym znów płakać, bo mi to pomaga, ale teraz nie umiem, znaczy umiem płakać na zawołanie i czasami tak robię, ale to jak jestem sama… Tak w ogóle nie pisałam o tym, ale w wigilię płakałam bez przerwy od 15 do 19 i to tak ryczałam. A kilka dni później moja mama pytała czy mam depresje, a ja zrobiłam głupią minę i zaczęłam się śmiać. Ej no bez przesady, depresja to poważna choroba. I trudno się z niej wyleczyć z tego co wiem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz