Tego dnia wstałam jak zwykle po 8, ubrałam się, poszłam do łazienki ogarnąć… rutyna. Ale ten dzień nie był zwykły. Wigilia. Jakoś po 15 poszłam z psem na spacer. Przechodziłam koło domu jego babci, gdy nagle zobaczyłam kogo? No właśnie go. Patrzył się na mnie, a ja na niego i nie mogłam powstrzymać uśmiechu, powiedziałam „ Cześć " i co? On odpowiedział. Zaczęliśmy rozmawiać. Przypominaliśmy Sobie wspólne chwile z dzieciństwa przy czym dużo się śmialiśmy, spytałam co u niego… było okej, byłam najszczęśliwszą osobą na ziemi, bo spełniło się moje marzenie! Wymieniliśmy się numerami i gdy wróciłam do domu było po 16. Poszłam do łazienki, wzięłam ze Sobą kartkę, długopis i żyletkę.
„ Moje marzenie się spełniło, nie chcę już więcej cierpieć gdy znalazłam sens swojego życia ! "
Napisałam na tej kartce. Chwyciłam żyletkę i wyryłam na niej moje i jego inicjały w sercu. Rany były bardzo głębokie, o to właśnie mi chodziło. Uśmiech nie schodził mi z twarzy gdy widziałam stróżku krwi spływające po moich nadgarstkach. Czułam się coraz słabiej, aż moje powieki stały się zbyt ciężkie i opadły. Ale uśmiech pozostał ten sam. Czułam jedynie radość i spełnienie. Byłam szczęśliwa.
***
Dlaczego ta dziewczyna popełniła samobójstwo skoro była szczęśliwa z tego, że jej marzenie się spełniło? Otóż w swoim życiu wycierpiała już zbyt wiele. Zbyt wiele było w nim przemocy zarówno psychicznej jak i tej fizycznej. Nie chciała następnego dnia od nowa cierpieć. Stwierdziła, że nadszedł jej czas, czuła się spełniona.
***
Teraz patrzę na niegi z góry, jestrm jego aniołem stróżem. Siedzi on właśnie przy moim grobie i płacze. Kochanie dlaczego płaczesz, nie czułeś do mnie tego co ja do Ciebie, dla Ciebie to co najwyżej była przyjaźń. Wiedziałam, że on tego nie usłyszy, a może jednak się myliłam. Płakał, ponieważ może i nie czuł do mnie tego co ja, ale spędził ze mną tyle miłych chwil, wczorajszy dzień zapamięta Sobie do końca życia. Patrzył na mnie tyle razy, widział jak bardzo jestem smutna, ale mimo wszystko nie wiedział, że tak bardzo cierpię. Chciał mi pomóc, ale teraz jest już za póżno. Czyżby obwiniał się o to, że popełniłam samobójstwo? Przecież zrobiłam to będąc szczęśliwa, to nie z jego winy. To dzięki niemu jestem szczęśliwa. Nie powinien patrzeć na to z tej strony. Wieczoren byłam u niego w domu. Leżał w łóżku, nie mógł spać. Wpatrywałam się w jego błękitne, świecące tęczówki. Pogładziłam go ręką po ramieniu. Poczuł to. Położył rękę w to miejsce. Kocham Cię. Powiedziałam. Bądź silny. Uśmiechnął się. Odeszłam. Każdego dnia do niego zaglądałam. Parę lat póżniej założył rodzinę, ale nigdy o mnie nie zapomniał, zawsze mnie odwiedzał. Kocham Cię, tak bardzo mocno …
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz