Strony

niedziela, 14 grudnia 2014

Wpis 29

O Jezu siedzę teraz w łazience. Odechciało mi się żyć, nie chcę jutra :( Mam ochotę znów to zrobić…… przydałoby mi się z kimś pogadać, bo już nie wytrzymuję. Obiecałam paru osobom, a nawet Sobie, że już nigdy więcej tego nie zrobię, ale obietnice są nic nie warte, bo każdy wokoło je łamie, a ja? A ja ledwo się powstdzymuję i zastanawiam się tak naprawdę czy mam dla kogo być silna. Mam. Dla niego, ale on nic nie wie i ma mnie gdzieś. Postanowilam Sobie, że nigdy więcej tego nie zrobię, że będę silna dla niego. Ale nie oszukujmy się. Chcę zrobić to dla niego, a gdy on się dowie nie no przecież on już chyba wie… cp do niego czuję, to będzie koniec. Boję się jutra, każdego kolejnego dnia. Nie mogę Sobie już radzić. Chciałabym z kimś popisać, ale z kim? Tak naprawdę nie mam nikogo. Boję się, że to zrobię, boję się jutra, bo jak zwykle dostanę ochrzan w szkole, boję się, że on… nie chce się już ze mną zadawać, boję się, że… jestem nikim . Ale to glupie, bo przecież jestem. Kotwica trzyma mnie na dnie, a lina która ją podciąga to miłość. To jedyna rzecz, która może mnie uratować. Albo znalezienie Sobie jakiejś bliskiej osoby, która by mnie zrozumiała……… ale to się nie uda. O matko czuję się taka bezsilna, nie wiem co mam ze Sobą zrobić. Ratunku…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz