Przed przeczytaniem historyjki! Jeśli chcesz to przeczytać i zrozumieć czemu tutaj dodałam, to chodzi o to, że ja jakiś czas temu sama ją napisałam i jest po części oparta na faktach z mojego życia. To dla mnie wiele znaczy jeśli zostawicie pod tym postem komentarz i napiszecie co sądzicie o tej historyjce. No to miłego czytania .
~~*~~
On i ona przyjaźnili się w dzieciństwie. Nie
mieli przed sobą żadnych tajemnic, byli
szczerzy. Dogadywali się wspaniale, mimo iż
mieli wtedy wielu przyjaciół, woleli swoje
towarzystwo. Pewnego dnia osoba, dzięki której
ta przyjaźń trwała wyprowadziła się, wtedy
wszystko się rozpadło. Oni tak jak reszta
przestali się ze sobą zadawać, całkowicie
stracili kontakt, po jakimś czasie zapomnieli
mówić sobie krótkie ,, cześć " . Kilka lat później
ich drogi znów się skrzyżowały, ponieważ ona
poszła do gimnazjum. Ona chodziła do I klasy,
a on do III. On zawsze się do niej uśmiechał,
ona się cieszyła, że nie zapomniał. Z czasem
jego uśmiech zaczął sprawiać jej ból i
zastanawiała się czemu oni wszyscy tak się na
nią gapią. W innych klasach, a zwłaszcza jego
gdy tylko przechodziła chłopacy na nią patrzyli
i szeptali coś do siebie mówiąc ,, Patrzcie to
ona " . Po miesiącu czar prysnął, on nie
zwracał już na nią uwagi, a ona nie chciała
chodzić do szkoły, bo patrzenie na niego
sprawiało jej ogromny ból. Ona unikała szkoły
jak tylko mogła, ale przecież musiała do niej
chodzić. On po paru dniach znów na nią
patrzył. Kiedy przechodził koło jej klasy, jej
koleżanki go zawołały. On spojrzał
zdezorientowany, a ona uciekła. On wciąż
zwraca na nią uwagę, ale dla niej to znaczyło
coś więcej. Nie spała w nocy zastanawiając się
czy to miłość, a może jednak tęsknota. Z
czasem zaczęła o nim zapominać, ale teraz
zrozumiała, że za nim tęskni. Chciała w końcu
pójść, zagadać i przeprosić za zachowanie
dziewczyn, bo on mógł, a raczej pomyślał
sobie, że ona im kazała. Zaczekała na niego w
szatni wiedząc, że on wychodzi o tej samej
porze co ona. Widziała go jak wchodził do
szatni, ale nie zobaczyła jak z niej wychodził.
Wyszła zasmucona ze szkoły. W domu była
sama, nie wiedziała co ma ze sobą zrobić.
Chwyciła w swoją dłoń żyletkę myśląc, że on
nic do niej nie czuje, nie chciałby odnowić
przyjaźni. Pomyślała, że on nic jej nie robi, to
tylko jej wina, że tak bardzo tęskni za jego
bliskością. Zrobiła jedną, długą kreskę, z której
od razu poleciała krew. ,, Kocham Cię " -
powiedziała do siebie, nie do końca wiedząc
czy chodzi o przyjaźń czy może miłość.
Zagubiona następnego dnia chciała z nim
porozmawiać, ponieważ on miał obok niej
lekcje, ale bała by się reakcji jego kolegów,
wolałaby być z nim sam na sam. Nie poszła do
szkoły. Siedziała sama w domu i znów nie
wiedziała co ma ze sobą zrobić. Miała chęć
znów to zrobić, ale wolała wyciągnąć kartkę,
napisać na niej jak go kocha, jak za nim tęskni,
jak bardzo go jej brakuje, podarła kartkę i
wywaliła do kosza. Dzień później nie zwracała
już na niego uwagi. Nie chciała cierpieć, ale
chciała z nim porozmawiać. Nie widziała go w
szkole, w sercu czuła smutek, lecz na zewnątrz
była wesoła. Ona nigdy z nim nie porozmawia,
on nigdy do niej nie podejdzie. Te cztery
miesiące, to dla niej za wiele. W piątek wróciła
ze szkoły i miała wszystkiego już dosyć. Wzięła
żyletkę i powiedziała sobie ,, Amen " . Co dalej
było nie wiedziała...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz